Konkurs literacki » Wiersze uczestników

I miejsce

Sabina Zięba

W diablą przestrzeń

w diablą przestrzeń zapatrzona

bez ratunku

bez nadziei

szukam ciebie pośród cieni

szukam ciebie po rozstajach

przy skrzypiących wierzbach starych

bez ratunku

bez nadziei

wokół siebie widzę mary

zło przeklęte

zło szalone

wrony skrzeczą mi nad głową

wicher wyje pędząc chmury

głuche niebo szepcze groźnie

ciemność

ciemność dookoła

ktoś mnie woła

głos twój słyszę

biegnę

szukam

i po chwili wtulam się w ramiona twoje

lecz twe ręce dziwnie zimne

głos skrzypiący

oczy martwe

z dzikim śmiechem się rozpływasz

z mgłą ulatasz do księżyca

już cię nie ma

mara znikła

jestem sama

zrozpaczona

w świecie cieni

zimnym

strasznym

ogarniętym mrokiem wiecznym

pełnym dziwnych obcych szmerów

bez ratunku

bez nadziei

w diablą przestrzeń zapędzona

jestem dziś zupełnie sama

 

 

II miejsce

Józef Szałankiewicz-Wróblicki

Pytania

Pełzły ulice do Taboru

powoli, by nie uszkodzić czasu.

Rynkiem kroczyły arkady,

od południa w Wawrzyńcowy cień

co padał na nieobecne granity.

Zapytaj wędrowcze topoli

ze świątynnego muru,

co mikrofonami sęków

słuchała wyznań kochanków,

widziała zachwyt oczarowanych ptaków.

Chciałbym spotkać mędrca,

co usiądzie na ławie

uczynionej z jej drewna,

i zapytać: pantha rei?

Gdzie jesteś Rymanowie

pachnący chasydzką mirrą?

Gdzie pochowały się szafliki

pełne dębowego zapachu?

Gdzie chasydzkie zawodzenia?

Rachela nie płacze już

po stracie swoich dzieci.

Szumią synagogalne brzozy

nad jej cieniem.

Gdzie jesteś Rymanowie

żegnający braci idących do ohelu?

Gdzie twoi darczyńcy

czekający na resztę z obola?


III miejsce

Lesław Materniak

Czarnohorska opowieść

(fragmenty)

Góry fascynowały go od dziecka. Mając

niewiele lat poszedł pewnego popołudnia

na górę beskidzką, najbliższą domu – niewysoką

ale dla niego szczególną i piekną.

Potem przemierzył po latach bieszczadzkie

Połoniny, falujące morza traw wystające

ponad świat lasów, gdzie „wiatr ma wilka

łeb” a ze szczytów wzrok sięga bardzo, bardzo

daleko. W zaczarowany dla oczu turysty

czas inwersji zobaczył z Połonin nie tylko

masyw Tatr, niczym skalistą wyspę wznoszącą

się w niebo hen daleko na zachodzie,

ale też „Króla Bieszczadów” – Pikuja – po

ukraińskiej stronie granicy, potem potężną

Borźawę z kulminacyjną Stoha a od nich

na lewo dalekie wierchy Gorganów. Przez

szkła lornetki podziwiał ten dziki świat gór,

wtedy jeszcze niedostępnym dla turystów

z Polski, który niepostrzeżenie zaczął przyciągać

go swoją urodą niepowtarzalną…

 

 

IV miejsce

Barbara Śliwka

Powroty

Jestem tu i teraz

Wróciłam?

Kiedy?

Po co?

Byłam tu zawsze

Rosłam, gdy rósł las sosnowy

Mądrzałam, bo świat głupiał

Tworzyłam , a oni chcieli to zniszczyć

Jestem tu wciąż

Kocham i wiem dlaczego

Walczę , mam poczucie własnej wartości

Igram z losem,

On

zawsze stoi przy mnie

Zostanę tu

Nie wyrzucą mnie stąd

Cały świat zobaczę z daleka

Podziękuję, że istniałam

I niech tak zostanie

 

 

V miejsce

Krzysztof Zięba

W pajęczynę myśli

W pajęczynę myśli wplątane wspomnienia

O latach minionych

I chwilach przebrzmiałych

Szalone młodzieńcze lecz byłe marzenia

Jest jedno wśród wszystkich

Wspomnienie Twej twarzy

Co jak promyk słońca

Rozświetlała życie

Tej co uśmiechem

Koiła me serce

Na której jak gwiazdy oczęta błyszczały

Kołaczą się myśli

Budzą się wspomnienia

Momentów ulotnych

Gdy wiodłaś za rękę

Po ścieżkach prowadząc

Wśród perłowej rosy

Co wieczór się kładła

Na trawy źdźbłach gęstych

I w której się skrzyły

Słoneczne promienie

Ostatnim swym tchnieniem

Tuż znad horyzontu

Padając na ziemię

Byłaś mą miłością

Jedyną nad życie

W pajęczynę myśli wplątane wspomnienia

Omijają serce

Serce które pękło


Kolejne 5 wierszy do prezentacji:

Maria Przybylska

Problemy kobiety

w pewnym wieku

Czyli: oj ta skleroza

Jestem kobieta, już w pewnym wieku

Nie dość że wygląd zmienia się w człeku

Że już na wdzięk swój wcale nie liczę

To jeszcze pamięć truje mi życie

Choćby? – O, na ulicy widzę twarz

znaną

Uśmiech serdeczny przy powitaniu

Cześć!!!.. ?.. Jak tu dalej mam się

zachować

Chcę mówić imię, a pusta głowa

Bezosobowo więc kombinuję

Lecz mnie to gnębi – Pamięć szwankuje!

Bo nie pamiętam imion czy nazwisk

Ze szkoły, z pracy a przecież znam ich

Czasem w dni parę po owym fakcie

Coś mi zaiskrzy w pamięci wszakże

I się przypomni – lecz inne rzeczy

Mnie dobijają – któż tu zaprzeczy?

Gdy wyjdę z domu, jestem daleko

Nagle myśl!! – Zdjęłam z palnika

mleko?

A wyłączyłam z gniazdka żelazko?

A drzwi zamknęłam? Zgasiłam światło?

Może być pożar!! – myśl mą zatraca

Nic nie poradzę trzeba się wracać!

Co dnia wciąż dręczy mnie ta

niepewność

Czy wszystkie leki wzięłam na pewno?

Albo odwrotnie – Strach mnie nurtuje

Czy ich nie wzięłam czasem podwójnie

Szukanie, to mój problem codzienny

Nie mogę znaleźć: kluczy, pieniędzy

Dowodu, kwitu czy rekawiczek

A innych rzeczy juz nie wyliczę!

Aby nie szukać, to jeszcze gorzej

Kiedy specjalnie tak coś położę

Pewna, że szukać nie będzie trzeba

Tego za skarby znaleźć się nie da!

Przy gotowaniu – Biegnę do szafki

I zamiast pieprzu mam tubkę maści

Jestem w spiżarce, przy półkach staję

Co to ja chciałam? – pytanie daję!

Nie wiem, więc z niczym wracam

do kuchni

Ach miałam przynieść w słoju ogórki!

Włożyłam placek do piekarnika

Na pół godziny – to spora chwilka

Mam czas. Oglądnę któryś z seriali

Serial był dłuższy – placek się spalił!

Mam chęć na kawę – nastawiam wodę

W czajnik znów nowy. Na złość w tę porę

Telefon – gadaaaaam!!! Kawa? Poczekaj!

Czajnik się spalił – wody ni deka!

Napuszczam wody do „Frani” pralki

To sposób niby na pranie tańczy

Ale pomału ta woda leci

Chyba w tym czasie wyniosę śmieci

Przy wynoszeniu … O! Poukładam

Bo się w komórce zrobił bałagan

Lecz wtem mi pralka się przypomniała

Biegnę – łazienka już pływa cała

By nie zapomnieć co trzeba kupić

Pisze na kartce – pomysł nie głupi

Lecz co mi z tego że zapisałam?!

Kiedy wziąć kartki też zapomniałam

Łapię się na tym gdy pacierz mówię

Że się w mówieniu pacierza gubię

Zacznę „zdrowaśkę” – niepostrzeżenie

Pod twą obronę” mam zakończenie

Nie wiem co myśleć o swoim stanie

Co tez się ze mną niedługo stanie

Czy zapamiętam swój adres, imię

Czy przez tą pamięć kiedyś zaginę

Oj nie pomagą kartki, węzełki

Problem ze wszystkim mam przez to wielki

A więc gorąco proszę : Mój Boże

Weź mnie w opiekę przy tej sklerozie

 

 

Nina Przybylska

Pomiędzy

Pomiędzy mrokiem a światłem

życiem a śmiercią

Zawsze pomiędzy jesteś

Gdy czujesz swe nieszczęście

Pomiędzy światem a światem

trzeźwością i upiciem

Gdy siedzisz na oknie

I płaczesz skrycie

Pomiędzy dniem i nocą

Dobą a dobą

Gdy ręce się pocą

A umysł pustką wypełniony

Ty siedzisz i piszesz

O uczuciu spragnionym

Ty płaczesz skrycie

Gdy słońce się chowa

A noc zapada błoga

Ty chodzisz samotnie

I błąkasz się ciągle

By tylko zapomnieć

O wszystkim zapomnieć

O tym, że zawsze na zawsze

Zostaniesz pomiędzy?

Pomiędzy niebem a piekłem

Życiem a życiem

 

 

 

Ewa Kostrzewa

Ja i Ty

Ja i Ty

dwa ciała

dwie dusze

dwa serca

nagle wielki żar

ogień

a potem miłość

teraz już

my

jedno ciało

jedna dusza

jedno serce

później spokój

nieznośna cisza

i straszny chłód

na koniec rozłam

znowu są dwa ciała

dwie dusze

dwa serca –

jedno złamane…

odszedł – a był we mnie

i był mną

czuł to, co ja

zabił miłość,

a me serce krwawi

bo nadal kocha

i kochać będzie…

 

Marta Ozimina

Rymanów Zdrój

Nieopodal Sanoka,

ale bardziej z boku,

Gdzie łączą się rzeki

Taboru i Czarnego Potoku

Tabor w tym miejscu jeszcze wolno płynie.

Tu leży Zdrój Rymanów

co z wód mineralnych

na całą Polskę słynie.

Malownicza ta kraina

wiedzie jeszcze prymat

bo ma umiarkowany lokalny mikroklimat.

O tym wie każdy,

że ma świetne wody,

A całe okolice

przesiąknięte są jodem.

Gdy przed wielu laty,

Rodzina Potockich, znając minerały

Założyła uzdrowisko

Zdziwił się powiat cały.

Spacerując wzdłuż rzeki,

do pijalni wód zawitaj.

Popij Celestynki, Klaudynki, Tytusa

o Marysienkę zapytaj.

Gdy już do syta

popijesz mineralnej wody,

kieruj się w stronę Zamczyska.

Wstąp do Bistra na lody.

A gdy organizm nie domaga,

dogłębnej odnowy,

Skieruj swe kroki

W stronę Wołtuszowy.

Gdy swe oczy nasycisz

Widokiem lasów i głazów

Odwiedź unikatową

Oazę płazów.

A gdy dzień tak spędzisz

W Rymanowskicj Zdrojach,

Poczujesz się wzmocniony

A organizm szepnie, że jest odnowiony.

 

 

Julia Śliwka

Lecę…

lecę

za oknem wszystko jest białe i niczego nie

widać

rozmawiam śmieję się opowiadam

historie

jak Ikar lecę ku słońcu by poczuć ciepłe

promienie na swej twarzy

obok moi przyjaciele moja wielka rodzina

z którą

jestem na co dzień

i nagle coś się dzieje

ktoś powiedział

że to już koniec

ale ja nie wierzę

przecież będę żyć

lecę w dół

spadam w przepaść

wołam krzyczę myślę wszystko na raz

dotykam swą ręką ziemi

patrzę

gdzie są moje nogi<